…ma il cielo è sempre più blù…

…ma il cielo è sempre più blù…

Witam ponownie w świecie Metamorfoz Owidiusza!

Ostatnio było o nazwach włoskich wiatrów.

Pozostajemy w pierwszej księdze, ponieważ jest tam parę fragmentów wartych naszej uwagi,

między innymi stworzenie człowieka – czyli nas. Ktoś mógłby powiedzieć a co mnie tam jakiś opis stworzenia człowieka przez jakiegoś antycznego tam pisarza. Po co?

Nie wiem czy to was przekonuje, ale dla mnie jest on po prostu piękny! Prometeusz, na pewno znacie tego gościa, który podarował ludziom ogień, któremu orzeł wydziobywał wątrobę i tak każdego dnia, ponieważ owa wątroba odrastała rzecz jasna. I że niby to ma być piękne?

No niekoniecznie, ale dajcie mi szansę!

U Owidiusza Prometeusz miesza ziemię z deszczówką i na wzór bogów (czy czegoś wam to nie przypomina?) tworzy człowieka. I tu dochodzimy do tego o czym czasami zapominamy. Owidiusz podkreśla, że podczas gdy inne zwierzęta patrzyły i były pochylone w stronę ziemi, człowiek otrzymał dar patrzenia w górę. Jego wzrok kieruje się ku niebu i wnosi się ku gwiazdom. Nasz wzrok. Nasz dar patrzenia w górę. W stronę gwiazd.

Zastanawialiście się nad tym kiedyś, że mamy taki dar? I to nie tylko tak dosłownie.

Owszem kto był na Etnie w noc spadających gwiazd ten wie, że widok całego nieba obsypanego gwiazdami z widokiem na morze to chwila, której się nie zapomina. Zapiera dech w piersiach.

Jednak ja te gwiazdy widzę też jako nasze marzenia i cele. Jesteśmy stworzeni do wielkich rzeczy. Wiadomo, że nie każdy z nas będzie twórcą Facebooka, nie poleci na księżyc, nie zarządza na co dzień firmą przynoszącą milionowe dochody, ale każdy z nas ma swoje własne małe i większe sukcesy.

Pozostawiam Was dzisiaj z taką myślą. Jako jedyni widzimy gwiazdy. Patrzmy częściej w górę.

Nie wbijajmy wzroku w chodnik/telefon. Rozglądajmy się, ponieważ możemy wiele przegapić.

Rino Gaetano – Ma il cielo è sempre più blu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry